O autorze
O mnie

Kiedy mam pisać o sobie, to zawsze przypomina mi się kultowy Rejs…   urodziłem się w Płońsku, w 1947 roku w kwietniu. Znaczy w drugiej połowie kwietnia. Dokładnie 27 kwietnia. I nigdy się nie nudziłem. Przy pierwszych symptomach nudy, zapalało mi się czerwone światło i  natychmiast znajdowałem coś fantastycznie interesującego. Może dlatego pierwszy raz się upiłem jak miałem siedem lat, na  licznych wagarach trenowałem wskakiwanie do towarowego pociągu, którym można było dojechać nad wodę, w nieparzystych klasach (3,5,7,9) miałem od góry do dołu same tróje (kiedyś napiszę dlaczego),  studiowałem dziesięć lat na kilku różnych wydziałach politechniki w międzyczasie wyjeżdżając za granicę, uprawiając sport albo muzykę. Przez pierwszych dwadzieścia lat życia najbardziej interesował mnie rodzaj żeński, potem zauważyłem konie i zacząłem dzielić czas między jedno a drugie.

Wreszcie poznałem Luśkę – światłą Kobietę, koniarza i historyka literatury w jednej osobie. Pasje mamy podobne, ale moje zapotrzebowanie na kulturę różni się od standardów. Ona zachwyca się freskami na sklepieniach kolejnych kościołów Toskanii, a ja nowoorleańską muzyczką ulicznych zespołów połączoną z degustacją lokalnego piwa. Nabyłem także prawa wychodzenia w przerwie z każdej sztuki, z której ona wyjść nie może nawet jeśli się męczy tak jak ja. Taki ma zawód, że jej nie wypada… ja na szczęście mam inny.

I w ten sposób przeżyliśmy razem w zgodzie (z interesującymi interwałami ) czterdzieści pięć lat. Od zawsze żona jest najwspanialszym krytykiem moich tekstów, a jej pomysły są  inspirujące.

Pierwszy raz dotknąłem tyłkiem konia kiedy miałem pięć lat. Przelazłem na niego z płotu. Szczęście trwało do czasu, kiedy klacz schyliła się po trawę. Późniejsze przypadki z końmi bywały ryzykowne inaczej, a radość z tego zajęcia coraz większa. „Jeździecka dolina Zbrosławice” jest właśnie o tym. Napisanie jej  trwało długo, bo kiedy wydawało mi się, że kończę, dawno nie widziany przyjaciel przypominał o frapujących wydarzeniach.

Plan wydania książki w tradycyjnej formie zmienił się w projekt albumu monograficznego, kiedy zobaczyłem jak potrafi opracować tekst Iza Świerad – grafik i koniarz (kto z entuzjastów wyścigów nie pamięta doskonałej dżokejki Izy Potempy?).

Koni uczę się pracując z tymi, o których mówi się „trudne”. Pisania – pracą nad  reportażami i felietonami do Konia Polskiego, Polityki, Gazety Wyborczej. Zdarzają się także krótkie teksty reklamowe. Tworzenie ich z bratem Tadeuszem jest fascynujące. No i pozycje poważniejsze:  „WIP” – powieść o gminnych wyborach samorządowych (Wydawnictwo Znak, 2005), „Rodzaj żeński” o doświadczeniach dorastającego chłopca (Wydawnictwo Śląsk, 2017) i stworzony z grupą przyjaciół zbiór opowiadań „Koniokrady” (Artystyczna Oficyna Wydawnicza, 2004).

Książka „Jeździecka Dolina Zbrosławice” ukaże się już 12. listopada 2018 r. i pewnie jak każdy piszący, nie mogę się doczekać reakcji Czytelników.

Zostańmy w kontakcie

WOJTEK GINKO

Zbrosławice
Tel. +48 32 233 74 32
Tel.kom. 0606 676 259

E-mail: wginko@interia.pl